Slow Man poznańskim wydarzeniem teatralnym roku 2012 według Głosu Wielkopolskiego

"Wydarzeniem, które przyćmiło wszystkie premiery teatralne roku 2012 w Poznaniu, była światowa prapremiera opery „Slow Man", którą na zamówienie Festiwalu Malta skomponował Nicholas Lens. Wydawało się prawie niemożliwe, aby zaadaptować powieść Johna Maxwella Coetzee'go na scenę operową.

A jednak. Oglądając dzieło Lensa i Coetzee'go widać było, jak bardzo obaj panowie weszli w głąb. Ich bohaterowie mieli nie tylko swoją tabularną biografię, ale również muzyczną. Muzyka Lensa jest bardzo emocjonalna, ale też i znacząca. Nie upiększa, nie dekoruje, buduje natomiast postać i otaczającą rzeczywistość. Operowy „Slow Man" przypominał esej o miłości i formach jej spełnienia. W czasach kultu młodości i piękna Coetzee i Lens zajmują się starością i kalectwem. Próbują zwrócić nam uwagę, że wszystkie te historie rozgrywają się w umysłach bohaterów, niczym w głowie Prospera.

Każdy, niezależnie od wieku czy kalectwa, chce i potrafi kochać, ale miłość taka inaczej się objawia. Czasami idzie zwyczajnie o seks, a czasem o potrzymanie za rękę, o pewność, że ktoś zamknie oczy, kiedy nadejdzie pora. W finale Costello śpiewa, że troska to nie miłość. Ale w jej głosie to stwierdzenie nie jest wcale oczywiste. Tak jak wszystko zresztą w tej operze, jak w dobrym eseju.

Nie bez znaczenia dla tego „operowego eseju" był wybór reżysera. Maja Kleczewska nie tylko wniknęła w libretto, ale przede wszystkim w muzykę, która obezwładnia. Z laboratoryjną precyzją, nie rezygnując z żadnych emocji, przeprowadziła swoich bohaterów przez meandry tej historii, rozgrywając ją na różnych piętrach, tłumacząc i jednocześnie komplikując relacje między nimi. Szkoda, że koproducent tego dzieła - Teatr Wielki - nie zatrzymał go w repertuarze. Nawet, gdyby miało być powtarzane raz na kwartał."

fragment artykułu Stefana Drajewskiego Teatralny rok 2012: czekając na... dyrektorów, "Głos Wielkopolski" (7.01.2013)


Zdjęcia