Media o nas

Malta Festival Poznań 2012

IDIOM

Poznańska impreza pod kura­telą Stefana Kaegi, współtwór­cy  niemieckiej  grupy  Rimini Protokoll, przeżywa, tak jak  no­we technologie i światowa  go­spodarka, błyskawiczną  trans­formację.  Wprawia  widzów  w stan szoku  poznawczego.

Teatr biznesu na  tablecie Jacek Cieślak (Rzeczpospolita), 05-07-2012

Malta 2012 nie zaskakuje. W przypadku tej legendarnej imprezy to komplement: jak zawsze festiwal oszałamia programem, nie unika gorącej dyskusji na temat świata, w którym żyjemy, a jego oferta skierowanajest zarówno do koneserów,  jaki do masowej publiczności.

The best of Malta Festival 2012. Nie przegap tego! Michał Danielewski (Gazeta Wyborcza), 4 lipca 2012

- Malta była pierwszym multikulturowym  i  interdyscypliarnym  festiwalem   w  Polsce i dalej rozwijamy się w tym kierunku. Twórcy i widzowie uważają, że łączenie gatunków jest naturalnym językiem przyszłości - mówi dyrektor Merczyński.  -  W tym  roku  opowiemy o Azji.

Poznań, znany  z  gospodarczych  tradycji,  chce uzmysłowić, jak silnie jesteśmy zintegrowani z tym kontynentem technologicznie  i finansowo.  Cykl „Akcje azjatyckie" będzie realizowany  pod  kuratelą   Stefana   Kaegi,  reżysera  słynnego niemieckiego  zespołu  Rimini Protokoll.  (…) Ant Hampton przygotuje wideoczat „Cue China 1". Dotyczy każdego  z nas, bo  korzystamy z komputerowych procesorów wytwarzanych w Chinach. Głównym motywem będą urządzenia z fabryki Intela, gdzie jeden  z pracowników nie wytrzymał  tempa pracy i popełnił samobójstwo.

-  Nie sprowadzamy z Azji  komercji, chcemy myśleć krytycznie  - mówi Merczyński.

Dirk Fleisch w pobliżu fabryki produkującej kiedyś tekstylia wykona performance „mysaleshow" o tym, jak  w  specjalnej strefie ekonomicznej Korei Północnej szyje się T-shirty, które nosi  cały świat. Projekt  został przygotowany  we  współpracy z Koreanką mieszkającą  w Polsce.  Z kolei  Wojtek  Ziemilski pracuje nad widowiskiem „Pokrewni"  z  Chinką  o  nazwisku Huang, mieszkającą  w Brukseli, a mającą przodków w Państwie Środka. Na świecie jest czterysta  milionów  Huangów! Reżyser   odnalazł  na  Facebooku czterech poznańskich. Jest z nimi w stałym kontakcie.

Język przyszłości, Jacek Cieślak (Rzeczpospolita), 27 czerwca 2012

Mimo że jesteśmy  uzależnieni gospo­darczo od Azji jak od narkotyku, o ży­ciu  ludzi wytwarzających  większość otaczających  nas przedmiotów wiemy mniej, niż Europejczycy w czasach Ko­lumba wiedzieli o mieszkańcach Ame­ryki. Jest to po części  skutek  bloka­dy informacyjnej, ale też naszego le­nistwa  intelektualnego i typowego dla społeczeństw Zachodu poczucia wyż­szości, które sprawia, że traktujemy Europę jak pępek świata. Dlatego idea, aby jeden z nurtów  Malty  poświęcić tematyce azjatyckiej,  była strzałem w  dziesiątkę.

(...)

Do Poznania Kaegi zaprosił całą grupę podobnych sobie artysto w, którzy eks­perymentują  na pograniczu teatru, dziennikarstwa oraz aktywizmu  spo­łecznego, i dał im do analizy temat Azji. Część przyjechała z gotowymi przed­stawieniami, część przygotowała akcje specjalnie dla Malty Efekt przerósł ocze­kiwania  - powstał konsekwentny, prze­myślany, spójny program bliski aktu­alnym problemom. Jego siłą jest zmia­na stereotypowego  myślenia o Azji na Zachodzie. Zamiast egzotyki  - opery pekińskiej, kabuki czy wschodnich sztuk walki - Kaegi zaproponował eu-ropejsko-azjatycki  dialog skoncentro­wany na wspólnych problemach z glo­balnym kapitalizmem, kryzysem sys­temu finansowego,  przeludnieniem, eksploatacją  taniej siłyroboczej.

(...)

Wartość eksportu z Chin do Polski jest 12-krotnie większa niż z Polski do Chin. ,Akcje azjatyckie" na chwilę zmie­niły tę relację. Przynajmniej w kulturze.

Próbki azjatyckiego gruntu, Roman Pawłowski (Gazeta Wyborcza), 2012-07-09

Bodenprobe Kasachstan

Bodenprobe Kasachstan to prawdziwe, blisko 2-godzinne, intelektualne show, na którym nie sposób się nudzić. W ramach tegorocznego festiwalu Malta można je zobaczyć po raz pierwszy w Polsce. To uczta zarówno dla widzów, jak i aktorów, ludzi z krwi i kości.

STEFAN KAEGI: UNIKAM KORZYSTANIA Z WIKIPEDII, Zbyszek Snusz (www.mmpoznan.pl), 2012-07-07

Ant Hampton

Przy ul. Szewskiej w Poznaniu Ant Hampton urządził swój teatr. Teatr kameralny i społecznie zaangażowany. Wymagający skupienia i wyciszenia się na pół godziny. Dopiero potem mogliśmy wejść do baru a tam czekało nas spotkanie z nowoczesną technologią. Ant Hampton uprawia teatr eksperymentalny (…). Ale to tylko technika, o której szybko zapomniałem, bo nasz wirtualny rozmówca wciągnął nas w pasjonującą opowieść - rozmowę o sobie. Byłem widzem i aktorem, chociaż tak naprawdę nie musiałem nic robić, wystarczyło w bezruchu wpatrywać się w ekran i słuchać.

„Bar (mleczny) wzięty”. Spotkanie Twarzą w twarz z teatrem. Stefan Drajewski (Głos Wielkopolski), 3 lipca 2012

 

SLOW MAN

Wyprodukowana specjalnie dla  festiwalu Malta opera „Slow Man"  z librettem noblisty J.M.  Coetzeego to  nasycona poetyckim pięknem opowieść o młodości, której utraty nic  nie  zrekompensuje.

Jak gaśnie człowiek, Joanna Derkaczew (Gazeta Wyborcza) 2012-07-07

Slavoj Ziżek napisał, że opera obda­rzona jest wielką mocą sprawczą. Dokonuje tego, czego niepodobna osiąg­nąć żadnymi racjonalnymi środkami - potrafi wzbudzić miłość. „Slow Man" nie pozostawia  podobnych złudzeń. W ostatniej scenie Elizabeth Costello stwierdza, że starzy ludzie nie potrzebują miłości, lecz troski. Potrzebują kogoś, kto pomoże im zejść po schodach i zamknie ich oczy, kiedy  nadejdzie odpowiedni czas. To przedstawienie pozbawione kiczowatego  przepychu i ostentacyjnego  blichtru o starannie zaplanowanej strukturze udowadnia, że opera nie jest artystycznym  skan­senem.

Kulawy Romeo, Magdalena Szpecht (Tygodnik Powszechny) 2012-07-15

Maja Kleczewska z laboratoryjną precyzją, nie rezygnując z emocji, przeprowadziła bohaterów przez meandry historii, rozgrywając ją na różnych piętrach, tłumacząc i jednocześnie komplikując relacje między nimi. Dawno w operze nie widziałem tak smakowitej minimalistycznej scenografii (Katarzyna Borkowska) i filmów (Wojciech Puś), które czasami dopowiadają historię, innym razem "robią" nastrój lub wyrażają co niewyrażalne słowem.

Oglądając dzieło Lensa i Coetzee’go, widać, jak bardzo weszli w głąb. Ich bohaterowie mają nie tylko swoją fabularną biografię, ale również muzyczną. Muzyka Lensa jest bardzo emocjonalna, ale też i znacząca. Nie upiększa, nie dekoruje, buduje natomiast postać. Kleczewska nie tylko wniknęła w libretto, ale przede wszystkim w muzykę, która obezwładnia. Potrafi być jak Costello natarczywa, brzydka - jak starość i kalectwo a za chwilę piękna - jak rozkwitła piwonia. Muzyka Lensa nie jest łatwa ani dla słuchaczy, ani dla wykonawców, a ci okazali się przedni zarówno od strony wokalnej, jak i aktorskiej. "Slow Man" to pierwsze dzieło powstałe w ramach. Miejmy nadzieję, że nie ostatnie.

Opera "Slow Man", Stefan Drajewski (Polska - Głos Wielkopolski) 2012-07-06

 

MUZYKA

Najwięcej  emocji budzi  oczywiście wieczór kontynuujący tradycje występów wielkich rockowych gwiazd -już 4 lipca nad Jeziorem Maltańskim zagrają Mike Patton oraz Faith No More - zapowiada się tam wielkie wydarzenie. Mimo że ostatnią płytę artyści  nagrali 15 lat temu, wciąż  są wielką sceniczną atrakcją,  a od swego powrotu w 2009 roku dają ponoć jedynie świetne koncerty. Tyleż ekscentryczny  co wielki wokalista Mike Patton oraz jego koledz proponują fascynującą  rockową  stylistyczną  krzyżówkę.  (…)

Równie niezwykły powinien  być  koncert, który odbędzie  się dwa dni później  - czyli  w piątek  6 lipca, od godz. 18. Czeka nas wtedy  niebywałe  dotąd na polskich scenach spotkanie z wielkimi  postaciami  muzyki romskiej   - z wielu  stron świata. Zagrają  artyści  z Indii, Egiptu, Turcji, Węgier, Polski i Andaluzji.  Na scenie pojawią  się tak magnetyczne  postaci jak  Hiszpanka Carmen Linares, jedna z największych  śpiewaczek  flamenco. Przyznam, że osobiście  najbardziej  czekam  na pojawienie  się w Poznaniu słynnych Musicians Of The  Nile, którzy przed laty  nagrywali wspaniałe, głośne płyty dla  oficyny Real World  Petera Gabriela  czy dla firmy  Ocora.

Fenomen maltańskich koncertów: Faith No More i muzyka romska z różnych stron świata Tomasz Jans (Gazeta Wyborcza), 26 czerwca 2012

Zaczęło się z wykopem - pierwszego dnia Malty festiwalowym klubem zawładnęli artyści z Japonii. Jeśli organizatorzy Malty (której idiomem są, przypomnijmy, zależności między Europą i Azją) chcieli pokazać, jak wszechstronna jest współczesna japońska scena muzyczna, to udało im się z nawiązką.

Japończycy jak The Beatles, Jacek Sobczyński (Polska - Głos Wielkopolski) 2012-07-04

Faith No More

Fenomenalny koncert. Te dwa słowa najlepiej oddają to czego byliśmy świadkami w środową noc. To był również teatr jednego aktora – wokalista Faith No More, Mike Patton śpiewał, charczał, walczył z komarami, dyrygował publicznością. Działo się...

Amerykanie wywiązali się ze swojego zadania z nawiązką, koncert był bardzo dobry, momentami fenomenalny. A niespożyta energia Mike'a Patton'a, jego doskonała forma wokalna i aktorskie wstawki niczym z brodwayowskiego musicalu sprawiły, że niemal dwie godziny z Faith No More nad Maltą przemknęły zadziwiająco szybko.

Faith No More nad Maltą – moc była z nimi! Michał Danielewski (Gazeta Wyborcza), 6 lipca 2012

Śnieżnobiałych  Faith  No More zapamiętamy z emocjo­nalnej huśtawki, na jaką wsa­dzili swych słuchaczy. Zacząć koncert od niemal filmowego tematu  („Woodpecker  From Mars"), by za chwilę bawić się utworem  Toma  Jonesa („Delilah"). Przerwać w poło­wie następny, mocno rockowy „Midlife Crisis", by  ponabijać się  z  internetowego  „hitu", śpiewając „Trololo"? Znokau­tować wszystkich „From Out Of Nowhere", by za chwilę ugasić wrzenie  balladą  „Evidence"?
Tylko oni tak potrafią.

Faith No More nad Maltą, czyli... biało to widzę , Marcin Kostaszuk (Polska - Głos Wielkopolski) 2012-07-06

Między Azją a Europą: muzyka romska

Koncert „Między Azją i Europą" może być znaczący - w mieście, które przez ostatni rok było stygmatyzowane (za sprawą incydentu w klubie Cuba Librę) jako nieprzyjazne dla Romów, sześć godzin muzyki wiecznych wędrowców to chyba coś więcej niż wydarzenie muzyczne.

Czas na plenery, Marcin Kostaszuk (Głos Wielkopolski), 6 lipca